Saxo Gramatyk o święcie rugijskim w Arkonie

 W środku miasta znajdował się plac, na którym stała świątynia drewniana o misternej budowie, wzbudzająca cześć nie tylko wspaniałością nabożeństw, lecz boskością posągu w niej umieszczonego. Zewnętrzny jej obwód dokładną płaskorzeźba, się odznaczał, przed­stawiając prostą i niewydoskonaloną sztuką malarską postacie najrozmaitszych rzeczy. Jedno tylko było wej­ście. Samą świątynię podwójny rząd ogrodzenia ota­czał, z których zewnętrzne, ze ścian złożone, dach czer­wony pokrywał, wewnętrzne czterema słupami pod­parte zamiast ścian świeciło czerwonymi zawieszony­mi zasłonami i z zewnętrznymi ścianami było połą­czone tylko kilku poprzecznymi tramami [tram – duża belka].

W świątyni stał posąg ogromny, wielkością prze­wyższający postać ciała ludzkiego, czterema głowami i tyluż karkami wzbudzający zadziwienie, z których dwie w stronę piersi, a dwie w stronę pleców zdawały się patrzeć. [...]

Uroczysty obrządek na jego cześć w ten sposób się odbywał. Raz do roku po zbiorze plonów zbierał się różnorodny tłum przed świątynią bóstwa, a odprawi­wszy ofiary ze zwierząt, odbywał uroczystą ucztę pod pozorem kultu. Kapłan świątyni, odznaczający się wbrew powszechnemu zwyczajowi długością spadają­cych włosów, na dzień przed mającym się odbyć nabo­żeństwem najstaranniej przy pomocy miotły oczysz­czał wewnętrzną świątynię, do której on sam tylko miał prawo wstępować. Strzegł się przy tym, aby dechu wewnątrz świątyni nie wypuścić; ilekroć miał oddech wciągnąć lub wypuścić, tylekroć biegał do drzwi, wido­cznie, aby obecność bóstwa nie została przez zetknię­cie się z oddechem śmiertelnika pokalana.

Następnego dnia, gdy lud rozłożył się przed drzwiami pod gołym niebem, kapłan, wyjąwszy bóst­wu kielich, ciekawie badał, czy coś z miary wlanego napoju nie ubyło, co by było oznaką nieurodzaju w przyszłym roku. Gdy to stwierdził, nakazywał zacho­wać płody na czas przyszły. Jeżeli zauważył, że nic ze zwykłej ilości nie ubyło, przepowiadał, że przyjdą cza­sy urodzaju ziemiopłodów. Zgodnie z taką coroczną wróżbą napominał bądź do obfitszego, bądź do osz­czędniejszego zużywania zapasów. Wylawszy potem w libacji stary miód u stóp bóstwa, nalewał świeżego do pucharu, oddawszy następnie cześć posagowi, jakby przypijajac do niego, prosił uroczystymi słowami, to dla siebie, to dla ojczyzny o dobra doczesne, o pomno­żenie dostatków i zwycięstw dla obywateli. Poczem przyłożywszy puchar do ust, pijąc jednym haustem, szybko go wysuszał, a napełniwszy świeżym miodem znowu wsuwał w prawa rękę posagu. Przynoszono także w ofierze kołacz, przyprawiony miodem, okrą­głego kształtu a takiej wielkości, że dorównywał pra­wie wysokości człowieka. Stawiając go pomiędzy sobą a ludem, zwykł się pytać kapłan, czy Rugianie go wi­dzą. Gdy ci odpowiadali, że go widzą, wypowiadał ży­czenie, aby za rok nie mogli go zobaczyć. Tym życze­niem obejmował on nie tyle swoja lub ludu przyszłość, lecz pomyślny urodzaj w przyszłości w ogóle.

Następnie w imię bóstwa naradzał się z obecnym ludem i upominał go, aby i nadal pilnym składaniem ofiar oddawał cześć bóstwu. I obiecywał jako najpew­niejsze nagrodę za tę cześć zwycięstwo na ladzie i na morzu. Zakończywszy w ten sposób [uroczystości] po­została część dnia zużywali na zbytkowne biesiadowa­nie i obracali przyniesione na ofiarę zapasy na uczto­wanie i żarłoctwo, zmuszając poświęcone bóstwu zwie­rzęta ofiarne do służenia swej zachłanności. Przekrocze­nie wstrzemięźliwości uważano w tej uczcie za czyn po­bożny, a jej zachowywanie za bezbożność miano. [...]

Za: J. Strzelczyk, Od Prasłowian do Polaków. Dzieje narodu i państwa polskiego, Kraków 1987

Zadania:

1. Korzystając z pomocy encyklopedii ustal położenie Arkony oraz dokonaj identyfikacji Saxo Gramatyka.

2. Na podstawie opisu przygotuj rysunkową rekonstrukcję wyglądu świątyni.

3. Wskaż najbardziej charakterystyczne cechy wyglądu bóstwa czczonego w Arkonie.

4. Opisz przebieg ceremonii składania ofiar.    

5. Na podstawie tekstu uzasadnij pogląd, że Słowianie posługiwali się wróżbami.