7. 3. Legiony polskie we Włoszech

 

Społeczeństwo polskie wobec zaborców

Utrata państwowości była potężnym wstrząsem dla tej części społeczeństwa polskiego, która była świadoma wagi tych wydarzeń. Reakcje i postawy wobec zaborców były jednak zróżnicowane i zależały od przynależności społecznej oraz nowej przynależności politycznej. Najbardziej ugodowo nastawiona była arystokracja. Wprawdzie magnaci ponieśli największe straty materialne na skutek wprowadzenia zakazu posiadania dóbr w różnych państwach, ale również oni w dalszym ciągu mieli najwięcej do stracenia, bo mogli ulec kompletnej deklasacji. Nie bez znaczenia był również fakt, że władcy państw zaborczych traktowali magnatów jako część ponadpaństwowej i ponadnarodowej rodziny arystokratycznej, z którą chcieli utrzymywać poprawne stosunki.

Ambiwalentny stosunek do nowej rzeczywistości prezentowała średnia szlachta. Z jednej strony mogła odnotować wzrost dochodów, na co wpłynęła lepsza sytuacja rynkowa. Z drugiej jednak bardzo boleśnie odczuwała utratę dotychczasowej pozycji politycznej i z niechęcią przyjmowała panoszenie się obcej biurokracji w dziedzinach życia do tej pory wolnych od ingerencji państwa.

Grupami najbardziej dotkniętymi skutkami rozbiorów były drobna szlachta i mieszczaństwo. Ich przedstawiciele też wykazywali najmniejszą gotowość do cierpliwego wyczekiwania lepszych czasów i gotowi byli zrywem powstańczym przyśpieszyć bieg historii.

Działalność konspiracyjna najszybciej się rozwinęła w Galicji. Już w styczniu 1796 r. grupa spiskowców z Walerianem Dzieduszyckim na czele podpisała w Krakowie akt konfederacji. Kierownictwo nad spiskiem objęło działające we Lwowie Zgromadzenie Centralne, stąd przyjęła się nazwa dla całego ruchu – Centralizacja Lwowska. Działacze Centralizacji zamierzali odbudować Polskę kosztem Prus. Liczyli przy tym na wsparcie cara, a gdy ta koncepcja upadła – rewolucyjnej Francji. Doraźnie zajmowali się gromadzeniem broni i pieniędzy. Po półtorarocznej działalności organizacja została rozpracowana przez policję i rozbita aresztowaniami. 

Po rozbiciu siatki galicyjskiej, najbardziej aktywnym ośrodkiem działalności konspiracyjnej stała się Warszawa. Tutaj 1798 r. zostało powołane do życia Towarzystwo Republikanów Polskich. Jego działacze głosili bardziej zdecydowany program społeczny i polityczny niż Centralizacja. Nawiązując do burżuazyjnej konstytucji Dyrektoriatu, zamierzali odbudować Polskę jako republikę, w której zniesione miały być przywileje stanowe, a chłopi mieli zostać obdarzeni wolnością osobistą. 

Obok działalności konspiracyjnej zaczął się rozwijać ruch, który wyznaczył sobie zupełnie inne cele – nie zbrojną walkę o natychmiastowe odzyskanie niepodległości, ale długofalowy program pracy, której celem było przetrwanie i rozwój narodu. Gorącym zwolennikiem takiego właśnie programu był Stanisław Staszic, a pierwszym krokiem do jego realizacji – powołanie w 1800 r. Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.

Geneza i formowanie Legionów

Ruch konspiracyjny w kraju miał stosunkowo niewielkie rozmiary. Wpłynęło na to wiele czynników. Wśród nich wymienić należy liczną emigrację osób najbardziej dynamicznych i zaangażowanych. Słabością polskiej emigracji politycznej było jej znaczne rozproszenie geograficzne – działała w Dreźnie, Hamburgu, Wenecji a nawet Turcji. Z czasem rolę najważniejszego ośrodka emigracyjnego przejął Paryż. Skuteczność polskiej emigracji osłabiał również brak jedności programowej, wynikający ze znacznych różnic w zapatrywaniach na sprawy polityczne i społeczne.

Grupa działaczy umiarkowanych, skupionych w Agencji, niechętna była wszczynaniem ryzykownego powstania zbrojnego w kraju, a ewentualne odzyskanie niepodległości wiązała z obcą interwencją. Aktywiści Agencji zdawali sobie jednak sprawę z tego, że odzyskanie niepodległości wymaga zaangażowania Polaków, stąd dostrzegali potrzebę organizowania polskich sił zbrojnych za granicą, u boku potencjalnego sprzymierzeńca. Ich program społeczny nawiązywał do Konstytucji 3 maja. Nie odrzucali wprawdzie dalszych reform, ale wszelki radykalizm był im obcy.

W 1795 r. powstała tzw. Deputacja, reprezentująca działaczy o poglądach radykalnych, których nazywano „jakobinami”. Byli to dawni zwolennicy Hugona Kołłątaja. Zmierzali do odbudowy Polski jako republiki wzorowanej na modelu francuskim. W przeciwieństwie do Agencji, polscy „jakobini” gotowi byli poderwać społeczeństwo polskie do natychmiastowego powstania. Działaczem Deputacji był między innymi utalentowany oficer – Józef Sułkowski.

Z inicjatywą utworzenia Legionów wyszedł wspierany przez Agencję gen. Jan Henryk Dąbrowski, który przedłożył Dyrektoriatowi przygotowany przez siebie memoriał. Dotychczasowe zabiegi Polaków nie spotykały się z pozytywnym odzewem, ponieważ zarówno termidorianie, jak również Dyrektoriat mieli świadomość, że poparcie sprawy polskiej narazi Francję na poważne reperkusje ze strony Prus, z którymi Francja nie chciała zaogniać stosunków. Francuzi zdawali sobie sprawę z tego, że ewentualne koszty polityczne, wynikające z zaangażowania się w sprawę polską na arenie międzynarodowej, byłyby większe niż potencjalne korzyści z utworzenia polskiej armii. Tym razem jednak władze francuskie znalazły rozwiązanie – zaproponowały Dąbrowskiemu, by swoją ofertę złożył gen. Napoleonowi Bonapartemu, który tworzył właśnie Republikę Lombardzką z terenów zdobytych w północnych Włoszech. 

Napoleon Bonaparte zaakceptował propozycję Dąbrowskiego i 9 stycznia 1797 r. między gen. Dąbrowskim a Administracją Generalną Lombardii zawarta została umowa o utworzeniu legionów (patrz tekst źródłowy). W ten sposób stworzone zostały warunki do utworzenia wojska polskiego, które formalnie było na żołdzie Republiki Lombardzkiej, a faktycznie walczyło u boku armii francuskiej.

Żołnierze legionowi rekrutowali się głównie z jeńców armii austriackiej, w której służyło wielu Polaków, wcielonych do niej siłą, a kadra oficerska wywodziła się również z emigracji. W początku kwietnia Legiony liczyły już 3600 żołnierzy, stacjonujących w Mantui, Weronie i Breseji. Wkrótce liczba ich wzrosła do prawie 8 tys., mimo że pokój zawarty w Campo Formio (17 X 1797) odsuwał w bliżej nieokreśloną przyszłość szanse walki o niepodległość Polski. Strukturę organizacyjną Legionów zmieniała konwencja podpisana w listopadzie 1797 r. przez gen. Dąbrowskiego z rządem nowoutworzonej Republiki Cisalpińskiej (z dawnej Republiki Lombardzkiej). Na jej mocy sformowano korpus polski, w skład którego wchodziły dwie legie i pułk jazdy. Utworzono również sztab główny z naczelnym wodzem – gen. Dąbrowskim. Dowódcą I Legii został gen. Józef Wielhorski, a II Legią dowodził gen. Franciszek Rymkiewicz.

W Legionach dużą wagę przywiązywano do pracy oświatowej i wychowania obywatelskiego żołnierzy. Tępiono jednocześnie pijaństwo oraz popularne wśród szlachty pojedynki i hazard. Odmienny niż w armiach zaborczych był stosunek oficerów do żołnierzy. Świadczyło o tym nie tylko zniesienie kar fizycznych i stosowanie nagród odwołujących się do honoru, ale również świadome kształtowanie stosunków między zwierzchnikiem a podwładnym na zasadach braterstwa.

Szlak bojowy Legionów

W początkowym okresie istnienia Legiony wykorzystywane były przed dowództwo francuskie do zwalczania lokalnych rozruchów. I Legia wzięła udział w zajmowaniu prowincji należących do Państwa Kościelnego. Znaczącym wyczynem zbrojnym było zdobycie twierdzy San Leo, a następnie wkroczenie do Rzymu. Wkrótce Legionistom przyszło się zmierzyć z wojskami neapolitańskimi, które, walcząc po stronie Austrii, zaatakowali dopiero co utworzoną Republikę Rzymską. Pod Magliano Kniaziewicz, dysponując trzystuosobowym oddziałem, rozbił kilkutysięczny korpus neapolitański.

Tymczasem II Legia uczestniczyła w ciężkich walkach z formującą się właśnie II koalicją. Pod nieobecność Napoleona, który jeszcze nie wrócił z Egiptu, wiosną 1799 r. wojska rosyjskie pod dowództwem feldmarszałka Suworowa zadały siłom francuskim szereg dotkliwych klęsk. Straty ponieśli również Polacy. W dwóch bitwach – pod Legnano i pod Magnano legioniści stracili około 1750 żołnierzy. Dramat przeżyła ta część II Legii, która trafiła do twierdzy w Mantui – po kapitulacji załogi zostali wydani przez francuskiego dowódcę Austriakom. Tymczasem I Legia pod dowództwem Dąbrowskiego wyruszyła na północ Włoch, gdzie wzięła udział w krwawej bitwie nad rzeką Trebbią, w której straciła ponad 1500 żołnierzy. Pod koniec kampanii liczyła już tylko 700 żołnierzy.

Jednocześnie jednak zmieniało się położenie Legionów. Niepowodzenia w wojnie z II koalicją spowodowały, że Francja zdecydowała się wziąć legionistów na swój żołd. Dzięki nowym zaciągom 8 IX 1799 r. zorganizowano Legię Naddunajską pod dowództwem Kniaziewicza. Licząca blisko 6000 żołnierzy Legia Naddunajska stanowiła część składową armii francuskiej, ale przyznano jej prawo do zachowania polskiego charakteru (obowiązywały polskie mundury i polska komenda). We Włoszech z dobrymi wynikami odtwarzał Legiony gen. Dąbrowski.

Po powrocie Napoleona z Egiptu przyszedł czas sukcesów francuskich w wojnie z II koalicją. Żołnierze Legii Naddunajskiej wyróżnili się w bitwie pod Hohenlinden 3 grudnia 1800 r. Wysiłek legionistów i tym razem nie przyniósł spodziewanych rezultatów. Podpisany 9 lutego 1801 r. pokój w Lunévlle całkowicie pomijał milczeniem spray polskie. W geście protestu wielu legionistów z samym Kniaziewiczem na czele podało się do dymisji. Wobec nasilania się postaw buntowniczych w szeregach legionowych, Bonaparte zreorganizował formacje polskie. Dawne Legie uległy przeformowaniu według przepisów obowiązujących w armii francuskiej. Część żołnierzy dawnych Legionów skierowano na San Domingo. Spośród wysłanych tam około 5500 Polaków ponad 4000 zginęło w walce ze stawiającymi opór Francuzom Murzynami lub zmarło na zabójczą żółtą febrę. Tylko 330 wróciło do Francji – pozostali osiedlali się na stałe w różnych krajach Ameryki.

Działalność Legionów Dąbrowskiego nie kończy udziału Polaków w walkach w Europie zachodniej. Napoleon, każąc sobie płacić za odbudowę namiastki państwa polskiego w postaci Księstwa Warszawskiego, wykorzystywał oddziały polskie do walki o własne interesy. Los zrządził, że żołnierze, dla których walka o niepodległość Polski była celem nadrzędnym, musieli wziąć udział w walce z hiszpańskimi powstańcami, walczącymi przeciw dominacji francuskiej. Do Hiszpanii jako pierwszy wyruszył pułk lekkokonny gwardii cesarskiej. 30 listopada 1808 r. szwoleżerowie polscy pod dowództwem Jana Kozietulskiego w brawurowej szarży zdobyli wąwóz Somosierrę, otwierając Bonapartemu drogę na Madryt. W późniejszych walkach uczestniczyła Legia Nadwiślańska, którą dowodził gen. Józef Chłopicki. Wzięła udział w szturmie Saragossy.